poniedziałek, 27 stycznia 2014

Gdzie jest ktoś kto "w czas bez wiary i na wszystko głuchy, przyjdzie dać świadectwo"?...

Ten post poświęcam pamięci mojemu zmarłemu przyjacielowi Adamowi, który był wspaniałym człowiekiem o wielkim sercu, oraz wielkim idealistą... 

***
Myślę, myślę i myślę... I dochodzę do wniosku że za dużo :/ Ciągle dopadają człowieka wątpliwości czy to wszystko ma jakikolwiek sens, czy dążymy do jakiegoś konkretnego celu czy jest to po prostu pusta egzystencja bez żadnych wyższych pobudek... To niby zależy od nas ale tak naprawdę jest masa czynników które nasze życie zmieniają, i uniemożliwiają ruch jaki byśmy chcieli zrobić...

Tak to już jest, że ludzie którzy mogą coś zmienić, mają taką życiową szansę czy to dzięki stanowisku, czy zajmowanej pozycji społecznej czy choćby posiadanych funduszach, które jakby nie patrzeć w dzisiejszym społeczeństwie mają ogromne znaczenie, po prostu nic nie robą lub nie chcą zmienić aby nasze otoczenie było lepsze... Są to bezmyślne funkcjonujące istoty, które patrzą tylko i wyłącznie na zbieranie własnych korzyści...Skupiają się na totalnym 'tu i teraz' i to w negatywnym tego zwrotu znaczeniu...

Zaś osoby, które wciąż myślą co zrobić aby było lepiej, nie tylko dla siebie ale również dla innych, aby coś zmienić w panującym systemie pełnym tak zwanej prywaty, gdzie bogaci są bogaci, a biedni są coraz bardziej biedni tkwią wciąż w martwym punkcie i rwą z głowy włosy z bezradności... Jak to jest urządzone że chociażby jeden człowiek, JEDEN na 10 opisanych wyżej nie może być umieszczony w panującym systemie na tyle wysoko aby cokolwiek zmienić.. To jest totalny bezsens... Empaci wyłamują sobie ręce i wciąż myślą i myślą, a reszta siedzi w wielkich miękkich fotelach wypchanych ciałami poległych przez działalność 'matrixa'...





To tyle chyba z tych myśli... podczas absolutnego bezsensu działania i wewnętrznego weltschmerzu zastanawiam się czy dalej pisać tutaj te wiersze, czy nie.. Wiem, wrzucam rzadko no i o tyle o ile ale to z braku motywacji i chyba odwiedzających... Jeśli ktoś... (KTOKOLWIEK!) tutaj trafi i jakimś cudem któreś z moich tak zwanych 'wierszy' przeczyta, niech da znać czy warto, czy nie warto... Cóż, w końcu to niczyjego życia nie zmieni, tę energię można spożytkować w inny sposób...

Dobranoc.

sobota, 28 grudnia 2013

Uczucia, pełno uczuć...

Dawno mnie nie było, i to zaraz po starcie, no ale cóż tak się zdarza... Po prostu zastanawiam się czy to wszystko w ogóle ma sens... Ten poniższy 'wierszyk' może jest i bezsensowną rymowanką, ale zawiera wiele uczuć których nie da się normalnie wypowiedzieć, w znany nam sposób bo są po prostu nieokreślone... Tak jak niektóre z lęków które nami panują..

Niepewność
. . . ! . . .
Krzyk…
Rozdzierający duszę na pół
Tego by nie zniósł nawet sam Bóg!
Krzyk bólu jakiego nikt nie poznał,
Jakby ją diabeł do piekła porwał…
Ciało
Dziewczyny o pomoc wyje,
wbija sobie paznokcie w szyję. . .
Lecz… Nagle cichnie w mroku nocy
Ktoś ją przytula i patrzy w oczy
Cisza…
Która jest nieodpartą ulgą,
A nie tą do zniesienia trudną
Słychać pędzące bicie serca,
I drugie spokojne, łagodne jak tęcza.
Uśmiech
I pytanie: „Co się stało?
Czy to zły sen, czy coś cię bolało?
Nic Ci się złego tutaj nie stanie,
Jestem ciągle przy Tobie Kochanie”
Łza. . .
Pośpiesznie starta z ciepłego policzka,
Ona szaleństwa była już bliska!
Z niewiedzy. Czy to możliwe, że
Tak straszny sen może spełnić się?
Strach
Ogarnął jej duszę i ciało
Jednak szepnęła mu w ciszy nieśmiało
„Skarbie, to nic, to tylko zły sen
Ja w nim po prostu… Straciłam Cię.”


niedziela, 3 listopada 2013

Weekend, weekend i po weekendzie :)

Dni które właśnie minęły co roku są pełne dziwnej zadumy i niewypowiedzianych myśli... Czasem więcej, czasem mniej... Może tegoroczny dzień Wszystkich Świętych był pierwszym bez czyjejś obecności w naszej rodzinie bądź w gronie znajomych i zawsze nasuwa to rozmyślania i pytania... Jak życie jest dziwne, ulotne i pełne różnych zwrotów akcji jak dobry film, który pochłonie nas do ostatniej minuty, dokładnie tak jak życie... Biegniemy poprzez scenariusz mijając boczne drogi, które może zmieniły by coś na lepsze, albo i na gorsze.. Podążamy utartym torem prosto za wszystkimi, nie zauważając nawet, kiedy docieramy do mety...






Mila 

Życiowa mila
to ulotna chwila
w chwili bytu.
Chwila radości,
Chwila po zmierzchu
i chwila miłości,
która odeszła
z Tobą razem.
W sercu utknęła-
stratą-jak nożem
wbiła się w życie...

Na łez padole,
jak nie ba błękicie
Z myślami po spole
siedzę i się biję.
Dlaczego tak szybko
życie nasze minie?
Przed nami jest wszystko,
a żyjemy chwilę...

Czekam tuż przy mecie.
Czuję pustkę w sercu,
Bo już przebiegłeś swą milę
Po życia smutnym kobiercu.
. . .
A z życie wspomnienia
I życia czas
Choć Ciebie nie ma,
zostaną. W nas.

wtorek, 29 października 2013

"A tłum wciąż rósł i krzyczał wrzał..." Czyli o miejscu i czasie.

Na początku dziękuję wam za 150 wyświetleń w niecałe 3 dni :) <3
A teraz, pomyślcie... Zdarza Ci się za czymś gnać, choć nie do końca wiesz za czym?... Czujesz, że nie możesz znaleźć dla siebie miejsca w takim świecie pełnym zabiegania? Zaczyna się jak reklama tabletek na uspokojenie ^^ ale to niestety nasza smutna codzienna rzeczywistość...
W związku z tym, coś na małe przemyślenia, a mianowicie

Mapa życia.

Świat się kurczy.
Brakuje miejsca na mapie.
Mijają życia ulotne jak papier
-co żółknie od ścieranych przez śmierć linii.

Wciąż mniejszy.
Choć wciąż szukasz miejsca dla siebie,
żar kartki palonej jak piekło w tym niebie
parzy Cię w życie ucieczką, przy nieba błękicie...

Pędzi przed siebie.
Tak nikły w istnieniu jak z kartki samolot
-ze ścianą w zderzeniu w 'życiowe' realia.
Ty w nich zaplątany, splątany w rzeczywistość...

Postawisz wszystko.
By wyjść z tego cało, z tej kraksy i żaru,
zagięcia na drodze, w poprzek Twej trasy,
od początku ustalonej dla farsy.

Bez szans zmian.





poniedziałek, 28 października 2013

Radość jest pocieszeniem smutku, Czy smutek nadchodzi po nadmiernej radości?...

Tej pierwszej w życiu mamy niekoniecznie wiele, jednak cieszmy się, dostrzegajmy każdą chwilę radości jaka do nas przychodzi... Chwilę później możemy spotkać się z niepowodzeniem, wypadkiem, jakimś nieszczęściem.... Chwała Bogu nie jest to w życiu zasadą :) Gdy jesteśmy szczęśliwi czerpmy z tej chwili tyle ile to możliwe, nie zastanawiając się co będzie później. Jednak w odwrotnej sytuacji warto szukać tego światełka w tunelu... Gdy mamy problem, należy kurczowo uczepić się myśli, że po burzy, nie wiadomo jak strasznej i ciemnej, zawsze wychodzi słońce! :)
Niestety nie wszyscy to potrafią... Ta biedna dziewczyna niestety nie umiała sobie z tym poradzić....


Biedna…

Destrukcyjna miłość
zawładnęła jej duszą,
która zwiędła niczym kwiat
na twardej sale istnienia,
nim poznała życia smak
i spełniła swoje marzenia.

  Destrukcyjna  miłość
opętała jej umysł
zatopiony w przepaści strachu
głębokiej jak ocean bez dna
gdy wmawiała całemu światu,
że nie przeżyje bez niego choć dnia.

Destrukcyjna miłość
zabiła w niej uczucia
żyjące na własną rękę
rozbestwione niemocą działania
zmieniające jej życie w udrękę
zamiast dać jej możliwość kochania…


Biedna…
        Rozczochrane myśli
szarpały bezwiednie struny jej uczuć
grając powolną melodię śmierci
dla duszy uwięzionej
w klatce przeznaczenia
               -która zakończy czas tego istnienia.